Adolf Hitler

Adolf Hitler – człowiek opętany przez demona?

Od długiego czasu zastanawiam się, jak możliwe, aby przeciętny malarz, jeszcze bardzie przeciętny kapral, zahipnotyzował w jakiś sposób 80 milionowy naród, popychając go do rozpętania rzezi, w której życie straciło 55 milionów ludzi. Czy to normalne? Bynajmniej.

Przed 70 laty, 30 stycznia 1933 roku, Adolf Hitler zaprzysiężony został na kanclerza Rzeszy Niemieckiej. Historycy wynajdowali dziesiątki przyczyn tej niewiarygodnej kariery, jednakże mało kto zwrócił uwagę na jej parapsychologiczne aspekty. A relacje świadków wydarzeń wskazują na praktykowanie przez Hitlera różnego rodzaju medytacji i autohipnozy.Dlaczego tak mało o tym wiemy? Powodem jest z jednej strony materialistyczne podejście badaczy do problemu, z drugiej zaś kompletny brak wiedzy na ten temat, szczególnie w latach 40.-70. zeszłego wieku.

Uduchowiony włóczęga

Pierwsze relacje o dziwnej naturze Hitlera pochodzą od Augusta Kubicka, który w 1905 roku włóczył się razem z nim po ulicach Linzu, a potem Wiednia. Razu pewnego trafili na operę Wagnera – Rienzi. Kubicek był zdumiony jego reakcją, na poły szaloną. Po latach sądził, że odkrył wówczas u swego kolegi odmienny stan świadomości. „Był on w mocy jakiejś odurzającej ekstazy”.

Hitler mnóstwo wówczas czytał, i jak wspomina inny jego znajomy, Walter Stein, spotkał księgarza Ernsta Pretzsche, zajmującego się okultyzmem. Dzięki niemu trafił do paramasońskiej sekty pisarza von Lista, a później zapoznał się z dokonaniami teozofa (specjalisty wiedzy tajemnej) Rudolfa Steinera. Dzięki tym wszystkim ludziom Hitler uzyskał dostęp do różnych tajnych stowarzyszeń. Opowiadał o tym również Joseph Grenier, inny znajomy przyszłego fuhrera, uważający, że orientował się on wówczas w wiedzy okultystycznej, interesował się filozofią hinduską i stanami świadomości, w jakie wprowadzali się jogini.

Na froncie pierwszej wojny światowej, kapral Hitler został zatruty gazami bojowymi. Z praktyk medycznych lat ówczesnych wynikało, że wiele ofiar tej broni miało później zwichrowaną osobowość. Ich reakcje czasami odbiegały od normy. Czy taki był Hitler? Możemy tylko spekulować. Być może skutki gazowego ataku nałożyły się na jego nadwrażliwą naturę. Po wojnie Hitler zetknął się w Niemczech z całą grupą dziwnych postaci. Był wśród nich, urodzony w Egipcie, Rudolf Hess, praktykujący m.in. jogę. Był też eks-pilot Hermann Goering, należący do nordyckiego parapsychologicznego stowarzyszenia Szarotka, a także szalony zabijaka, kapitan Ernst Rohm, zajmujący się różnymi działaniami z pogranicza magii.

Ludzie ci obracali się koło Stowarzyszenia Thule – ugrupowania parapsychologiczno-politycznego. Historycy uważali je za przybudówkę nacjonalistycznych partii, zupełnie nie rozumiejąc na poły mistycznej atmosfery lat powojennych w Niemczech. Na przykład biograf Hitlera, Alan Bullock, napisał w „Studium tyranii”, iż Thule tylko pozornie interesowało się mitologią nordycką, a brało udział w konspiracjach politycznych. Thule założyli generał Karl Haushofer – profesor uniwersytetu w Monachium i narkotyzujący się dziennikarz, specjalista od wywoływania duchów Dietrich Eckart.

Po latach francuski pisarz i badacz epoki, Andre Brissaud, napisał, że to właśnie Eckart rozbudował w Hitlerze zdolności mediumiczne. Jedną z głównych postaci w Thule był szarlatan Glasner, używający bezpodstawnie tytułu barona Sebottendorfa; człowiek ten znany jest głównie pod tym drugim nazwiskiem. Niezależni badacze domniemają, iż on to właśnie, wraz z generałem Haushoferem wprowadzili Hitlera, poprzez obrzędy magiczne, na drogę satanizmu. Thule współpracowało z inną, berlińską grupą spirytystyczną o nazwie Vril, która czciła swastykę, jako symbol wiedzy i słońca.

Uważa się, że to ludzie z Thule stworzyli Niemiecką Partię Robotniczą, w której Hitler otrzymał legitymację numer 7. Niektórzy sądzą, iż było to celowe działanie, gdyż 7 to liczba kabalistyczna. Ale może to naciągana interpretacja.

Nowa twarz

W październiku 1919 roku Hitler zaczął przemawiać do ludzi. Ci, którzy znali go wcześniej, ze zdumieniem dostrzegali metamorfozę. Ze spokojnego człowieczka przekształcał się w szalonego mówcę, elektryzującego słuchaczy. Mediumiczne przemiany Hitlera wzbudzały zdumienie u świadków. Otto Strasser, jeden z przywódców lewicowego skrzydła partii hitlerowskiej, nie był zwolennikiem fuhrera.

Mimo to z podziwem opisywał, jak spokojny, przeciętny człowiek przekształcał się w geniusza trybuny, by potem powracać do stanu poprzedniego. Niemal upadał na krzesło, zlany potem, patrząc nieprzytomnymi, szklanymi oczyma. Świadkowie opisują, że podczas przemówień eksplodował nienawiścią, wykonywał zdumiewające, jakby nieskoordynowane gesty, po czym przechodził w stan sentymentalnego spokoju, by za chwilę kolejną eksplozją poprzeć następne swe słowa.

Znana w Niemczech wizjonerka Elżbieta Ebertin opisywała, że „Hitler, gdy stoi na trybunie, wygląda na opętanego. Jest jakby medium nieświadomym tego, że nawiązało właśnie kontakt z wyższymi bytami”. Francois Ribadeau-Dumas w książce „Hitler i magia” podaje, że generał Haushofer przebywał na początku stulecia przez kilka lat w Tybecie, gdzie podobno od samego Dalajlamy nabył umiejętności rozszczepiania jaźni. Na początku lat 20. przekazał je Adolfowi Hitlerowi.

Drugim nauczycielem Hitlera miał być Rudolf Hess, który podczas swych podróży do Egiptu, Tybetu, Indii oraz Japonii nabył umiejętność sterowania oddechem i głosem, a w konsekwencji oddziaływania na słuchaczy. Tego, co działo się z fuhrerem podczas jego publicznych wystąpień, w żaden sposób nie można tłumaczyć wpływem nauczycieli teatralnych. Nieśmiały w gruncie rzeczy człowiek jak Hitler, w wyniku treningu scenicznego przestałby być nieśmiały. A Hitler został. Jego podwójna osobowość bywa tłumaczona przez parapsychologów jako efekt ćwiczeń mediumicznych, a nie teatralnych.

„Jan Chrzciciel”

Jestem Janem Chrzcicielem narodowego socjalizmu – powiedział Hitler pisarzowi Hansowi Grimmowi. – Przenikają mnie astralne fluidy – opowiadał Rudolfowi Hessowi. Wierzył w siebie i rósł. Był coraz większy. Co ciekawe, zaczął się pozbywać parapsychologicznych konkurentów. W 1923 roku przegonił z Berlina barona von Sebottendorfa, któremu wyszło to tylko na zdrowie. Bo w roku 1934 kazał zamordować kilku politycznych konkurentów, w tym Rohma. Wielu z nich zajmowało się praktykami parapsychologicznymi.

Po zdobyciu władzy wprowadził jako państwowy – swój symbol magiczny – swastykę i zmienił barwy narodowe na czerwień, biel oraz czerń. Dopiero po wojnie zauważono, iż były to liturgiczne barwy manichejczyków – religii dziś zapomnianej, a bardzo rozwiniętej w pierwszym tysiącleciu naszej ery. Ekscytowała się ona walką Zła z Dobrem.

O mediumicznych praktykach Hitlera wiedziano tylko tyle, że koło niego pojawił się w latach 30. bardzo modny wówczas mag Erick Hanussen. Po jakimś czasie okazało się, że był Żydem. Przepowiedział pożar Reichstagu, co przypłacił głową. Niektórzy sądzili, że dowiedział się o zamiarze podpalenia budynku od SA-manów, ale dziś uważa się, że rzeczywiście był zdolnym jasnowidzem. W tym czasie zaczęto podziwiać zdolności Hitlera. Na przykład Himmler twierdził, iż może on podawać dokładne daty przyszłych wydarzeń. Tuż przed wojną i podczas niej, Hitler zlecał wysyłanie ekspedycji pseudonaukowych do Tybetu, Egiptu a także na Antarktydę w poszukiwaniu mitycznej Atlantydy. Podczas wojny zaś esesman Otto Rahn przekopywał okolice zamku katarów we Francji, w Montsegur, by odnaleźć dokumenty i podobno – św. Graala.

Otoczenie Hitlera relacjonowało po latach, że przed podjęciem przez niego ważnych decyzji, jak choćby tej o remilitaryzacji Nadrenii czy zajęciu Austrii, zamykał się na parę godzin w swym gabinecie, za trzema parami drzwi. I nie pozwalał przeszkadzać pod żadnym pozorem. Można było tam tylko wejść w przypadku pożaru budynku. Prawdopodobnie Hitler wprowadzał się wówczas w stan rozszczepienia jaźni i miał wizje. Praktyki parapsychologiczne były wówczas udziałem wielu nazistowskich bonzów. Podczas procesu o podpalenie Reichstagu, doskonale bronił się oskarżony o to bułgarski komunista Dymitrow. W jednym z pokoi budynku sądu przebywał wówczas Himmler ze swym otoczeniem i prowadził medytacje, mające na celu zmącenie umysłu Dymitrowa (autentyczne!).

Ku końcowi

Hitler fascynował otoczenie swą osobowością i był podziwiany przez niemal wszystkich. Jak się jednak sądzi, utracił zaufanie Towarzystwa Thule, którego kilku członków wymordowano w 1934 roku, podczas Nocy Długich Noży. Wiele przemawia za tym, że Thule nie tylko odstąpiło Hitlera, ale zaczęło działać parapsychologicznie i politycznie przeciw niemu. Od lata 1939 roku fuhrerowi udawało się coraz mniej polityczno-militarnych posunięć. Żadna postać XX wieku nie była tak wiele razy opisana, jak Adolf Hitler. Jednak nigdy dokładnie nie wyjaśniono, jak to było możliwe, by nieśmiały człowiek, bez pieniędzy i koneksji, porwał za sobą miliony i zmienił oblicze świata?

Hitler – opętanie i egzorcyzmy

Ojciec Gabriele Amorth, naczelny watykański egzorcysta, ujawnił w wywiadzie radiowym, że w czasie drugiej wojny światowej papież Pius XII próbował na odległość wypędzić demony z Adolfa Hitlera. Próba się nie powiodła.Potwierdzają to niedawno odtajnione watykańskie dokumenty.

Podczas wywiadu ojciec Amorth wyznał też, że jest absolutnie przekonany o tym, że nie tylko Hitler, ale także Stalin był opętany przez diabła. W jego profesjonalnej opinii – ma za sobą ponad 30 tysięcy przeprowadzonych egzorcyzmów operacja wypędzenia demonów z nazistowskiego dyktatora nie miała większych szans powodzenia, bo rytuał ten jest najbardziej skuteczny, jeśli odprawia się go nad osobą obecną na miejscu, która wyraziła na niego zgodę.

Papież Pius XII, przekonany, że Adolf Hitler był opętany przez demona, starał się egzorcyzmować go na odległość. Epizod ten jest potwierdzony przez wiele świadectw znajdujących się w aktach beatyfikacyjnych włoskiego papieża. Można go sobie wyobrazić w prywatnej kaplicy, ubranego w białą sutannę, zużytą i pocerowaną, oraz znoszone, wypoczynkowe czarne buty, które nosił od czasów swej nuncjatury w Monachium. Przed oczyma trzyma rytuał egzorcyzmów, z którego recytuje modlitwy i wezwania, aby wypędzić Szatana z człowieka, który prowadził całą Europę ku katastrofie. Pius XII, papież, którego współczesne czarne legendy przedstawiają jako sprzyjającego nazizmowi, czy wręcz jako przyjaciela Adolfa Hitlera (tak prezentuje go angielski dziennikarz John Cornwell w książce o jednoznacznym tytule: Papież Hitlera), był tak daleki od przyjaźni z niemieckim dyktatorem, że podjął próbę jego egzorcyzowania na odległość, w przekonaniu, że jest on opętany przez diabła.

Autentyczność tego wydarzenia jest potwierdzona przez wiele świadectw znajdujących się w aktach procesu beatyfikacyjnego papieża. Opinia Eugenio Pacelliego na temat Fuhrera jest znana od dawna. Siostra Pascalina Lehnert, zakonnica, która się nim opiekowała, wspomina, że w 1929 roku zapytała go, czy w Hitlerze rzeczywiście nie ma niczego dobrego, i czy może jednak potrafi pomóc narodowi niemieckiemu. Ówczesny nuncjusz potrząsnął głową i odrzekł: – Bardzo bym się pomylił twierdząc, że wszystko dobrze się skończy. Ten człowiek jest całkowicie opętany; niszczy wszystko, co nie jest mu potrzebne; wszystko, co mówi i pisze naznaczone jest jego egocentryzmem; ten człowiek idzie po trupach i eliminuje wszelkie przeszkody. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak wielu Niemców, również tych najlepszych, tego nie rozumie i nie potrafi wyciągnąć właściwych wniosków z tego, co on pisze i mówi.

W następnych latach, po wyborze Pacelliego na tron piotrowy, który miał miejsce w marcu 1939 roku, jego opinia na temat Hitlera pogorszyła się do tego stopnia, iż uznał go za autentycznie opętanego przez diabła. Dlatego w najciemniejszych latach wojny Pius XII wielokrotnie usiłował uwolnić duszę dyktatora od złego ducha, uciekając się do wszystkich wezwań zawartych w rytuale egzorcyzmu: – W imię Jezusa, szatanie odejdźTy, który zostałeś pokonany w Morzu Czerwonym przez Mojżesza; ty który zostałeś wyrzucony z Saula dzięki psalmom śpiewanym przez Dawida; ty który zostałeś potępiony w Judaszu Oczywiście egzorcyzm na odległość prawie nigdy nie odnosi skutku. Dobrze wyjaśnia to ojciec Gabriele Amort najsławniejszy z egzorcystów posługujących w Rzymie: – Rzadko modlitwa na odległość odnosi skutek uwalniający. Można oczywiście próbować modlitw na odległość, ale czy pomogą, to inna sprawa. Jednym bowiem z warunków egzorcyzmu jest obecność osoby, która zgadza na jego przeprowadzenie. Trudno jest przeprowadzić egzorcyzmy, gdy osoba nie jest obecna, nie przyzwala na nie i nie jest wyznania rzymskokatolickiego.

Nie wątpię jednak, że Hitler był satanistą. Nie dziwię się zatem, że Pius XII usiłował przeprowadzić egzorcyzmy na odległość. Według włoskiego egzorcysty na opętanie Fuhrera wskazuje jego niepojęta po ludzku perfidia: nie da się wytłumaczyć podobnej podłości bez nawiązania do siły wyższej, wykraczającej poza ludzką naturę. Informację o egzorcyzmach na odległość przeprowadzanych przez papieża Pacelliego potwierdził niemiecki jezuita Peter Gumpel, który śledzi proces beatyfikacyjny Piusa XII. – Świadectwa znajdujące się w dokumentach procesu kanonicznego są tajne wyjaśnia Gumpel. Wiele z nich potwierdza, że papież wielokrotnie próbował przeprowadzić wspomniane egzorcyzmy.

Nie należy tego faktu wyolbrzymiać, to tylko szczegół. Pomaga on jednak zrozumieć, co w rzeczywistości Pius XII myślał o Hitlerze i jak bardzo fałszywe są pseudo historyczne interpretacje, które przedstawiają go dziś jako papieża sprzyjającego nazistom, czy wręcz jako przyjaciela Hitlera. Z resztą uczucia niechęci były całkowicie odwzajemnione przez opętanego władcę Trzeciej Rzeszy. W raporcie datowanym na 30 września 1941 roku, nuncjusz apostolski we Francji, Valerio Valeri, przedstawia swoim przełożonym z Sekretariatu Stanu treść rozmowy Hitlera z hiszpańskim dyktatorem Franco: Kanclerz Rzeszy stwierdził, że ojciec święty jest jego osobistym wrogiem.

-=-=-=-=-=-=
na podstawie materiałów znalezionych w sieci, Nautilusie i u edytyQa

 

Artykuł zamieszczony w całości bez korekt merytorycznych.

Źródło: http://forum.trojmiasto.pl/Adolf-Hitler-czlowiek-opetany-przez-demona-t351450,1,30.html
2012-04-22 13:17

Add your comment